WordPress obsługuje ponad 40% internetu. To nie przypadek - jest dobry. Łatwy w obsłudze, ogromny ekosystem wtyczek, tysiące gotowych szablonów. Rozumiem, dlaczego większość agencji go używa, ale sam z niego nie korzystam. I mam konkretne powody.

Wtyczki i zależności

Przeciętna strona na WP ma zainstalowanych 15–30 wtyczek. Każda wtyczka to osobny fragment kodu, pisany przez kogoś innego, aktualizowany w swoim tempie i podatny na błędy oraz luki bezpieczeństwa.

Co się dzieje, kiedy jedna z tych wtyczek przestaje być rozwijana? Albo kiedy nowa wersja PHP na serwerze nie jest zgodna z jedną z wtyczek? Strona przestaje działać. Najczęściej w piątek wieczorem.

Programista musi wtedy gasić pożar, zamiast rozwijać stronę.

Szybkość

Na moich stronach nie ma wtyczek. Piszę kod pod konkretny projekt, więc przeglądarka nie pobiera dziesiątek skryptów i stylów, z których nikt nie korzysta. Strona śmiga, nawet gdy jest rozbudowana. To nie jest drobiazg - szybkość przekłada się na pozycję w Google i na konwersje, a każda sekunda czekania to mniej osób, które zostają.

Co proponuję zamiast WordPressa?

Buduję własny system - sCMS. Brak zewnętrznych zależności. Kod pisany pod konkretny projekt. Zero tego, czego nie potrzebujesz.

Od strony użytkownika obsługa pozostaje prosta. Edytujesz treści tak samo jak w WordPressie. Różnica jest pod maską - i odczujesz ją w prędkości, bezpieczeństwie i rachunkach za utrzymanie.

Dobra wiadomość

Nie musisz znać szczegółów technicznych, żeby samodzielnie korzystać ze strony. A kiedy za rok wrócisz z pytaniem "czy możemy dodać nową sekcję" - dodanie jej nie będzie wymagało przebudowy połowy systemu.

Jeśli masz stronę na WP, która sprawia problemy - napisz. Powiem Ci szczerze, czy warto ją przebudować.